|
piątek, 14 października 2011
mowa trawa
Ona: Myślę o tobie cały czas. Nie mogę nic na to poradzić. Bardzo żałuję, że nie spotkaliśmy się wczoraj. Dla mnie jesteś idealny. W najważniejszych rzeczach. On: Ja również liczę na pewien pozytywny związek między nami, ale tak wiele złych rzeczy nie wiesz o mnie. Na przykład o mojej niezdolności do odczuwania przywiązanie do kogokolwiek. I milion innych. Jestem złym człowiekiem. Ona: Spokojnie. Nie mówię, że chcę zaraz cię poślubić :p. Po prostu dzielę się uczuciami i myślami, które odczuwam. Czy chcesz, żebym przestała to robić? Czy to ta wiadomość naprawdę oznacza? Rozumiem, że sytuacja jest niefortunna i nie chcę, stawiać cię w niewygodnej pozycji. On: Spokojnie:) nie mam na myśli żadnej z tych rzeczy:)
niedziela, 16 grudnia 2007
Co za czas...
O matko, nie mam czasu kompletnie na nic. Juz nawet w internecie mnie rzadziej widać, nic nie ma, żadnej świętości...
Święta galopują, prezenty, wlosy, paznokcie, jak z tym zdążyć? Do tego jakieś osobiste zawirowania. Ale jak kot, spadam na cztery lapy. Ruszyliśmy kilka dni temu ze sklepem internetowym. Byl jakiś festyn promujący tę inicjatywę. Cóż, juz tak mam, że za bardzo o pieniądze się nie troszczę, chodzi mi raczej o to, żeby coś się dzialo. No to sie dzieje... Żegnajcie utopione tysiące. Ale kto wie, kto wie... Byliśmy w czwartek w Le Cedre. Przemilo, jedzenie pyszne. Cale szczęście, ze zimy za bardzo nie ma. Już mi trochę lepiej z tego powodu. Bylam raz na lyżwach, bylo bosko, choć jeżdżę jak oferma. Gdzie w tym wszystkim ja? Gdzie ważne rzeczy? Jakieś dzieci? Milośc wielka? Może to wszystko jakoś tam sie gdzieś wyrównuje, bo na razie nie cierpie z tego powodu.
niedziela, 07 października 2007
Mistrzowska 33
Dotąd myslalam, ze jestem po prostu 6. A tymczasem okazuje sie, że jestem 33. Jakkolwiek glupio by to nie brzmialo, troche to zmienia. Pozwala wytlumaczyć pewne moje odczucia. No i cudowne jest to, że 33 z 11, owszem, owszem...
niedziela, 16 września 2007
Wiersz dla A. i dla mnie
Jonasz Kofta Trzeba marzyć
sobota, 15 września 2007
Spotkania ze starymi znajomymi...
Jakby to powiedzieć? Spotkania ze starymi znajomymi są cenne. Decyzję zwykle podejmuje się spontanicznie i czeka na nie z pewnym dreszczykiem. A potem... Cóż, niby milo, ale... Przecztalam kiedyś, że u innych najbardziej irytują nas te cechy, których nie lubimy u siebie. Czyżby tak bylo i tym razem? A zresztą, jakie ja mam prawo kogokolwiek oceniać? I chyba nie o to chodzi. Raczej o to, że odmienne priorytety innych ludzi wzbudzają we mnie pewien niepokój. Jaki? Może poczucie, że nigdy im nie dorównam... Nie wiem.
środa, 12 września 2007
Ehhhh...
Spotkanie z A. jak zwykle burzy mój święty spokój, ale to dobrze. Jednocześnie czuję, że wsztystko to nie jest takie skomplikowane, że warto zawalczyć o siebie, że warto wyluzować, odpuścić i chcieć po prostu czegoś. Nie wiem nadal, czy moje pomysly mają sens, ale wiem, że warto próbować i że blędy nic tak naprawdę nie znaczą, choć, być może, w opinii społecznej urastają do rangi, nie wiem czego. Co jeszcze wiem? Że bardzo bym chciała odsapnąć, poczuć coś, zacząć coś od początku. Przeżyć coś lepszego, nawet jeśli miałoby się skończyć po trzech dniach. Mam prawo chyba.
niedziela, 26 sierpnia 2007
Narodzić się, by wygrać
Przeczytalam po dluuuuuuugim czasie książkę polecona mi na jakimś szkoleniu. Więcej informacji tutaj: http://www.merlin.com.pl/frontend/browse/product/1,153690.html;jsessionid=C52322A92AA9EAB707881EBAC5FB70CE.LB2?gclid=CNLv0L_8k44CFRHXXgodmwZnEg#fullinfo Irytuje mnie jedynie okladka, która bardziej przywodzi na mysl tanie poradniki typu "jak byc szczęśliwym" niż poważną książke o analizie transakcyjnej. Ale to nic. Odrzućmy przesądy etc. Ciekawe. Wlaściwie nic nowego. To znaczy nic, czego nie bylabym w stanie wymyślic sama, czy czego gdzieś tam już nie slyszalam, czytalam, czulam. Rola dzieciństwa. Skrypty. Eh... Nie mniej dobrze przypomnieć coś sobie z silą lub chociaż przez chwilę nad tym pomyśleć. Polecam.
środa, 15 sierpnia 2007
Sprawiedliwość owiec
Przeczytalam wlaściwie po roku niecierpliwego oczekiwania Sprawiedliwośc owiec Leonie Swann. Cóż, ja wiem, że to literatura na lato, przecież nieprzypadkowo czytam teraz, ale jednak... Nie rozumiem zupelnie tych zachwytów... A może po prostu mój nastrój jakoś nie korespondowal z tą literaturą. Nieważne. Zaraz jade do rodziców, mialam dość spora przerwę w uzywaniu samochodu i jakoś mnie to spina. Podobnie jak sama wizyta w domu, niestety...
niedziela, 12 sierpnia 2007
Smutek boli
Cóż, nie jest to żadna kiczowata hiperbola. Smutek naprawdę boli. Poczulam to wczoraj w końcówkach palców u rąk. Zupelnie w nieodpowiednim miejscu, w nieodpowiedniej sytuacji, w nieodpowiednim towarzystwie uświadomilam sobie, że coś bezpowrotnie minęlo czy też może to coś nie zostalo przeze mnie wykorzystane. I wtedy poczulam ten ból w opuszkach, bardzo silny i przejmujący. Kabaret Napad
Wczoraj bylismy na Starówce znów. Tym razem z teściami... Dość milo, letnio, lody i tak dalej... Mąż zaordynowal wizytę w Lapidarium znowu i tym razem trafiliśmy na Kabaret Napad. Więcej tutaj: http://www.napad.art.pl/ Mój ulubiony skecz to Ukwial. Na Starym mieście jak zwykle pelno dziwaków, ale w tym gąszczu można spotkać też kogoś z inwencją. Dwaj mlodzieńcy pokazywali teatrzyk. Mieli dość rozbudowane dekoracje, wycięte specjalnie figurki. Jeden udawal krolewnę, co wymagalo od niego niezlych akrobacji glosowych... Wzruszyli mnie. Cóż, zwykle dużo sobie obiecuję po takich mlodzieńcach. |